Myślę, że tonę i tym razem boję się, że nikt mnie nie uratuje
To wszystko albo nic naprawdę doprowadza mnie do szaleństwa
Potrzebuję kogoś, kto uleczy
Kogoś, kogo mogę przytulić
Ale to nigdy nie jest to samo
Chyba trochę lubiłem to, jak uśmierzałeś cały ból
Żeby pomóc mi przez to wszystko przejść
A potem wyciągnąłeś dywan spod nóg
Przyzwyczajałem się do bycia kimś, kogo kochałeś
Myślę, że tonę i tym razem boję się, że nie mam do kogo się zwrócić
Ten sposób kochania "wszystko albo nic" sprawił, że śpię bez ciebie
Teraz potrzebuję kogoś, kogo znam
Żeby tylko wiedzieć, jak to jest
Łatwo to powiedzieć, ale to nigdy nie jest to samo
Chyba trochę lubiłem to, jak pomogłeś mi uciec
Żeby pomóc mi przez to wszystko przejść
A potem wyciągnąłeś dywan spod nóg
Przyzwyczajałem się do bycia kimś, kogo kochałeś
I mam tendencję do zamykania oczu, gdy czasem boli
Będę bezpieczny w twoim dźwięku, dopóki nie wrócę do siebie
Żeby pomóc mi przez to wszystko przejść
A potem wyciągnąłeś dywan spod nóg
Przyzwyczajałem się do bycia kimś, kogo kochałeś
Żeby pomóc mi przez to wszystko przejść
A potem wyciągnąłeś dywan spod nóg
Przyzwyczajałem się do bycia kimś, kogo kochałeś
A potem wyciągnąłeś dywan spod nóg
Przyzwyczajałem się do bycia kimś, kogo kochałeś