Eternidad oznacza „wieczność”, czyli czas bez końca. W piosence wyraża przesadnie długie oczekiwanie na powrót ukochanej osoby: „Será una eternidad” oznacza „To będzie wieczność”, podkreślając rozpacz i poczucie, że rozłąka nigdy się nie skończy.
Meksykański artysta Juan Gabriel nie bawi się tutaj w subtelności ani w udawanie, że wszystko będzie dobrze. Cały utwór zaczyna się od bezsennej nocy: Hoy me he despertado / Con mucha tristeza („Dziś obudziłem się z wielkim smutkiem”), bo bohater wie, że jutro ukochana osoba pakuje walizki. Zamiast szukać kompromisu, wokalista od razu rzuca w refrenie wprost: Ya lo sé que tú te vas („Już wiem, że odchodzisz”) i godzi się z tym, że nadchodzące poranki będą po prostu koszmarne. Pytanie ¿Hasta cuándo volverás / A mis brazos? („Kiedy powrócisz w moje ramiona?”) brzmi dramatycznie, ale szybko ucina je własną, chłodną odpowiedzią: no lo sé („nie wiem”).
Najlepszy moment przychodzi jednak na samym końcu, kiedy Juan Gabriel przechodzi od czułości do absolutnego chłodu. Najpierw życzy powodzenia (Te deseo buena suerte), a sekundę później dorzuca bezlitosne Hasta nunca („Nigdy więcej cię nie zobaczę” / dosłownie: „Do nigdy”). To hiszpański odpowiednik naszego ostatecznego „Żegnaj na zawsze”, po którym nie ma już powrotu do rozmowy. Zaraz po tym znowu śpiewa Mi amor / Adiós, amor („Kochanie / Żegnaj, miłości”), zostawiając nas z genialnym kontrastem między dawnym uczuciem a drzwiami zamkniętymi na cztery spusty.