Ke6z Lyrics by Malik Montana Malik Montana , Kiki
Below, you will find the lyrics for Ke6z by Malik Montana.
Tacy ludzie jak
By wskazać palcem
I powiedzieć to ten zły
Nie jesteś dobry
Tobie brakuje jaj
Robię co chce
I mnie standard nie dotyczy
Dziwko się
Chuj ci w dupę
Liż banana
On się błyszczeć ma
Nie stać
Wracaj na kolana
Swoje robisz tylko kiedy
Sam się zadowalasz
Bo to się musi zgadzać
Wierz tam sobie
W to co chcesz
666
To wierzę w siebie
Tylko
A na końcu dodam
'Yes, we can'
'Yes, we can'
Potem nienawidzą
Potem znów kochają
A mi stan konta rośnie
I ciągle mi mało
Potem nienawidzą
Potem znów kochają
A mi stan konta rośnie
I ciągle mi mało
Postchorus 1
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Przeliczam plik
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kluczyk
Postchorus 2
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Przeliczam plik
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kluczyk
Verse 2
Zanim go włożę do buzi
Napluję w ryj
Idź lepiej naczynia zmyj
To nauczyłem
Ich znaczenia słowa styl
Robiąc
Na tej scenie, Czarnobyl
Krawacik, mieszkanie w kredyt
I fura w leasing
A mi przy rozporku
Odznaczył się znowu
Wykałaczka w buzi
Dresy
Kanacki styl
Odbija się kebabem jej
Znaczy Malik tam był
Prechorus 2
Wierz tam sobie
W to co chcesz
666
To wierzę w siebie
Tylko
A na końcu dodam
'Yes, we can'
'Yes, we can'
Potem nienawidzą
Potem znów kochają
A mi stan konta rośnie
I ciągle mi mało
Potem nienawidzą
Potem znów kochają
A mi stan konta rośnie
I ciągle mi mało
Postchorus 3
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Przeliczam plik
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kluczyk
Postchorus 4
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Przeliczam plik
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kocha, nie kocha
Kluczyk
Did you like this lyrics translation?