La flaca oznacza dosłownie „chudą”, ale w tym kontekście jest potocznym, obrazowym określeniem Śmierci, przedstawionej jak osoba, która może przyjść i się roześmiać. To ciekawy przykład personifikacji oraz meksykańskiego języka potocznego: artysta mówi, że chce korzystać z życia, zanim Śmierć upomni się o niego.
„Mi Entorno” to piosenka o zmianie własnego otoczenia i o tym, kto naprawdę zasługuje na miejsce obok. Podmiot mówi: „Mi entorno he mejorado” [Poprawiłem swoje otoczenie], a ludzi, których ma przy sobie, nazywa wybraną rodziną i osobami świętymi. Jednocześnie zauważa, że niektórzy zaczęli go pozdrawiać dopiero wtedy, gdy pojawiły się pieniądze: „Ya me saludan porque hay billete” [Teraz mnie pozdrawiają, bo są pieniądze]. Brzmi to trochę jak wyrzut, ale też jak chłodna obserwacja: kiedy człowiek się zmienia, zmieniają się również ludzie wokół niego.
W tekście jest sporo meksykańskiego, potocznego języka. „Engordo la paca” [Powiększam plik pieniędzy] oznacza zarabianie i odkładanie gotówki, a „la flaca” [chuda] to żartobliwe określenie śmierci, która może przyjść w każdej chwili. Dlatego bohater idzie swoją drogą, dba o rodzinę i przypomina: „Por eso es bueno echarle la mano” [Dlatego dobrze jest komuś pomóc]. Wyrażenie „echarle la mano” znaczy podać komuś pomocną dłoń. Dodaje też, że nie wiadomo, „qué hay debajo del surco” [co znajduje się pod bruzdą], czyli że nie znamy trudów i historii ukrytych pod powierzchnią. Jego życiowy plan jest prosty: żeby rodzinie dobrze się wiodło, być dobrym, bo „Dios me vigila” [Bóg mnie obserwuje], a przyszłość zostawić czasowi.