Tropiezo pochodzi od czasownika tropezar i oznacza „potykam się” albo „potknięcie”. W piosence Álvaro Soler śpiewa „Tropiezo con la arena”, czyli „potykam się o piasek”, opisując nieporadność podczas tańca.
To ciekawe słowo, ponieważ dosłownie mówi o potknięciu, ale pasuje też do szerszego motywu zmagania się z własnym ciałem i kulturą tańca.
Alvaro Soler ma w tym kawałku ogromny dystans do siebie i to jest w nim najlepsze. Zamiast udawać latynoskiego mistrza parkietu, bez ogródek przyznaje się do kompletnego braku rytmu. Śpiewa wprost: „mi cintura necesita tu ayuda” (moja talia potrzebuje twojej pomocy) oraz „no lo tengo en las venas” (nie mam tego we krwi). W hiszpańskiej kulturze taniec bioder uchodzi za coś zupełnie naturalnego, a on z uśmiechem rzuca, że jego sztywny pas wręcz „kłóci się z jego kulturą” („choca con mi cultura”). Żeby nie robić sobie wstydu przed tłumem, proponuje dziewczynie potajemne lekcje na plaży o świcie: „Por qué no bajamos a la playa para así practicar / Pronto por la mañana y así no hay nadie más” (Czemu nie zejdziemy na plażę poćwiczyć / Wcześnie rano, żeby nikogo innego nie było).
Cały ten numer kręci się wokół uroczej próby zaimponowania dziewczynie, która lśni jak słońce i wygląda jak z telenoweli („Como en una novela en la televisión”). Soler potyka się o piasek („Tropiezo con la arena”), ale zupełnie się tym nie przejmuje. Słowo „cintura” oznacza talię lub pas – to właśnie ten newralgiczny punkt, który w tańcu latynoskim musi pracować bez przerwy. Alvaro woli jednak machnąć ręką na braki techniczne, powtarzając „olvidando que estoy bailando” (zapominając, że tańczę), i po prostu bawić się aż do świtu. Ta piosenka to świetny dowód na to, że nawet jeśli ruszasz się jak kłoda, szczery uśmiech załatwia sprawę.